Dzisiaj trochę Japońskiego snu! Ayumi Yamauchi. Wraz z m.in. Akirą (DISACODE) czy (zapewne) znaną Wam już Re:No, pracuje jako modelka w magazynie KERA. Jest też wokalistką w j-rockowej grupie ADIZ (wcześniejLANCER>>Bee).
Osobiście, uwielbiam ją. Jej wygląd, styl, głos. Jest taka cudowna!
Prowadzi twittera i ameblo, więc jeśli nie kojarzycie jej ni w ząb, to łapki na klawisz, literki w wyszukiwarkę i heja!
Ok, przejdźmy do sedna. Mam dla Was make up tutorial. Będziecie potrzebowały soczewek typu circle lens, (na moje oko) białych, grafitowych i fioletowych cieni do oczu, czarnej kredki lub eyelinera, różu do policzków i oczywiście sztucznych rzęs.
Ready steady go!
Lana Del Rey. To już nie pierwszy raz, kiedy wokalistka współpracuje z magazynem. Ma za sobą udział w edycji brytyjskiej, włoskiej i japońskiej. Teraz czas na australijską!
Na okładce październikowego numeru widzimy jak Lana spogląda na czytelnika zza kotary sztucznych rzęs, ubrana w sukienkę z nowej kolekcji Gucciego z motywami kwiatowymi i z delikatnie upiętymi włosami.
Zdjęcia wykonała Nicole Bentley.
Parę z nich możecie obejrzeć na blogu. Po resztę, zapraszam tutaj.
Fotografie utrzymane są w stylistyce
lat pięćdziesiątych, czyli- jak wiemy lub nie- tym, w czym gwiazda
czuje się najlepiej. Są przede wszystkim kobiece i eleganckie. Śmiejcie się, ale trochę... Majestatyczne.
Wygląda jak księżniczka w teraźniejszym świecie.
A co znajdziemy w środku gazety?
Lana opowie nam o strachu, który towarzyszy jej w czasie każdego występu na żywo czy o tym jak w raz z upływającym czasem wykształciło się jej wyczucie stylu. Niestety nie mam swojego własnego egzemplarza, bo ani w Australii nie mieszkam, ani nie prenumeruję obcojęzycznego Vogue'a. Przepraszam, że wyszukałam dla Was tak mało smaczków. :<
1: Jaki jest Twój najbardziej nostalgiczny program/serial/gra komputerowa/whatever z dzieciństwa?
LA: The Amazing Spider-Man, każdego roku oglądam wszystkie odcinki tej kreskówki, jakie kiedykolwiek się pojawiły.
Akane: Sailor Moon, Crash, Spyro the dragon, Harry Potter... Takie tam.
Aggy: Gra komputerowa "Na kłopoty Pantera" ^.^
2: Jaka jest Twoja ulubiona postać fikcyjna i dlaczego?:
LA: Syriusz Black. Jest dla mnie absolutnym wzorem do naśladowania. Dla ludzi, których kochał spędził 12 lat życia w najstraszniejszym miejscu na świecie. Był gotów poświęcić dla nich wszystko. I to zrobił.
Akane: Severus Snape - muszę tłumaczyć?
Aggy:Hermiona. Chciałabym znać magię i takie tam...
3: Torebka czy plecak?:
LA: Torebka ładniej wygląda, ale plecak jest zdecydowanie wygodniejszy.
Aggy: Hmm... Chyba lenistwo, bo sama jestem leniem xd
5: Czy lubisz przebywać z dziećmi?:
LA: Uwielbiam! Mają w sobie tyle życia… I posiadają zdolność niczym niespaczonego postrzegania świata. To jedyne niewinne istoty, jakie chodzą po Ziemi.
Akane: Tak, bardzo.
Aggy:Wielbię ♥
6: Najdziwniejszy przesąd, o jakim słyszałaś?:
LA: Zasłanianie luster po śmierci domownika, by nie uwięzić w nich jego duszy.
Akane: Nie obcinaj paznokci w nocy, bo ciemności ich kawałki mogą się zgubić i przyciągać złe duchy. (Azjatycki Cukier!:>)
Aggy:Umm...Czarny kot. Przecież to tylko kot ;)
7. Spaghetti z mięsem czy bez?:
LA: Bez.
Akane: Z.
Aggy:Zdecydowanie z mięsem.
8. Lubisz happy-endy czy raczej Cię nudzą?:
LA: Nudzą, wolę dramatyczne zakończenia.
Akane: Lubię, jeśli nie są nierealne.
Aggy:Chciałabym żeby moje życie miało happy end, więc lubię je.
9. Jaki jest Twój najdziwniejszy strach dzieciństwa (potwór z szafy, zła pani Krysia itd)?:
LA: Bebok.
Akane: Człowiek z kleju.
Aggy:Bałam się, że coś odgryzie mi stopy jeśli wysunę je z kołdry >_<'
10. Czy jest jakieś zdrobnienie Twojego imienia, którego nie lubisz?:
LA: Sylwiusia…
Akane: Nie.
Aggy: Agusiusia.
11. Jaka jest Twoja ulubiona fryzura?:
LA: Niebieskie końcówki.
Akane: Pastelowo-różowe/łososiowe włosy; długie, falowane jak makaron do zupek chińskich; dwa koczki.
Aggy:Koński ogon :)
Nasze pytania: 1.Ulubiony deser? 2.Lubisz gotować? Jakie jest Twoje popisowe danie? 3.Kim chcesz być w przyszłości? 4.Wolisz czytać czy oglądać filmy? Dlaczego? 5.Tytuł i wykonawca piosenki, która opisuje obecny stan Twojego umysłu. 6.Czego najbardziej brakuje Ci z okresu dzieciństwa? 7.Co myślisz o modzie na rozmiar 0? 8.Uważasz, że zwierzęta w cyrku to dobry pomysł? Dlaczego?
9.Najwygodniejsze buty dla Ciebie to...?
10.Jaką stronę internetową odwiedzasz najczęściej?
11.W jakiej sieciówce najchętniej kupujesz ciuchy? (Zara, H&M, itp.)
Postanowiłyśmy nie wybierać żadnych konkretnych blogów. Zapraszamy Was wszystkich do zabawy. Jeżeli zdecydujecie się odpowiedzieć na nasze pytania, poinformujcie nas o tym w komentarzu, a my Was otagujemy : )
Ona, Matylda (Magdalena Różczka)- kobieta po trzydziestce, zarabia na życie lepiąc anioły z masy solnej. Mieszka z przyjaciółką-nimfomanką, Weroniką (Weronika Książkiewicz).
Jest niezależna i absolutnie nie wierzy w miłość mężczyzn. Jedyne czego naprawdę pragnie, to dziecko.
Pewnego dnia, wpada na pomysł zamieszczenia w gazecie ogłoszenia, które może pomóc jej w osiągnięciu upragnionego celu.
On, Bartek (Marcin Dorociński) jest szefem kuchni i autorem książek kucharskich, ma trzydzieści cztery lata, nadopiekuńczą matkę i problemy z kobietami.
Przeglądając gazetę, trafia na ogłoszenie Matyldy. Pół żartem pół serio bierze do ręki telefon, wybiera jej numer i dzwoni.
Tak zaczyna się ich wspólna historia. Jak się skończy? Przekonajcie się sami!
Portale filmowe podają, że to komedia romantyczna. A wszyscy wiemy jaki poziom ma przeciętna Polska komedia romantyczna, prawda? Moim zdaniem, to tylko nachalna próba dopasowania filmu do jakiejkolwiek kategorii. Więc nie warto się tym sugerować kompletnie.
Nie jest przesłodzony, wulgarny czy przesadnie ckliwy. Jest subtelny i po prostu ładny.
Ot tak, zwyczajnie lepszy.
Poupée Girl (プーペガール)- japoński portal modowy i gra przebieranka w jednym. Strona stworzona głównie w celu dzielenia się zdjęciami własnych ubrań, zdobywania przyjaciół i przebierania avatara-lalki.
Zacznijmy jednak od początku. Po założeniu konta na http://pupe.ameba.jp strona kieruje nas w miejsce, gdzie stworzymy swoją własną lalkę (w języku francuskim- poupée), wybierzemy fryzurę i ubierzemy ją w wirtualne ciuchy. Początkowo dostaniemy wyprawkę, w postaci darmowych ciuszków. Po jakimś czasie jednak nam się znudzą (w sumie na tym polega cała zabawa) i zapragniemy je zmienić. Wówczas należy kupić je za tzw. ribbons, czyli różowe wstążeczki pełniące w serwisie funkcję pieniędzy. Jak się jednak łatwo domyślić, w pewnej chwili ich zabraknie. I wtedy co, koniec gry? A nie. Żeby je zdobyć, robimy na przykład snapshoty, czyli zdjęcia ubioru naszej lalki z każdego dnia. Jeśli codziennie będziemy kompletować nowe stroje, klikać w tę opcję i w końcu wypełnimy cały miesiąc, dostaniemy za to 500 ribbonów. Pamiętajmy jednak, że każda doba kończy się ok. godziny 17 (czasu letniego, 16- czasu zimowego), bo w Japonii już wtedy wybija północ. Więc nie dziwmy się kiedy nie dostajemy nic, jeśli sugerujemy się godziną 00:00 naszego czasu. Prócz snapshotów, są jeszcze inne sposoby. Sprzedawanie fatałaszków, zapraszanie przyjaciół, klikanie suteki (urocze, fajne, ładne) pod stylizacjami innych osób, komentowanie czy dodawanie ich profili/dodatków do ulubionych... To tylko kilka z nich. Co do reszty, może zostawię Wam jakąś nutkę tajemnicy?
Dobra, jeszcze jeden! Suteki. Jeśli zbierzemy ich wystarczająco dużo, może nam to zapewnić wysoką pozycję w rankingu- za co również dostaniemy wstążeczki.
Moim zdaniem, Poupée Girl to całkiem fajna sprawa. Na deszczowy dzień, na nudę, na co dzień... Zagracie?
Uwielbiasz puszyste naleśniki polane słodziutkim syropem klonowym, ale jednocześnie jesteś zmuszona/y dbać o linię?
Problem rozwiązany! Morinaga Pancake Drink jest idealnym wyjściem!
Morinaga Pancake Drink to, jak każdy się zapewne domyśla produkt Japoński. Kosztuje 120 jenów (5,10 zł), a każda puszka napoju zawiera w sobie 10 uncji, co w przeliczeniu na gramy daje ich ok. 283.4 (no ale kurczę, przeliczać napój na gramy...?)
A kolor? Jest trochę... Dyniowy.
Można kupić go przede wszystkim w automatach z napojami, marketach, zwykłych sklepikach (na terenie Japonii) lub jak się domyślam, przez internet.
Moim zdaniem to świetna rzecz dla zapracowanych ludzi, którym nie raz, nie dwa, zdarza się nie zdążyć zjeść śniadania rano.
Kto nie chciałby w drodze do pracy czy szkoły rozkoszować się smakiem naleśników? :)
Uniqlo x Undercover prezentuje właśnie swoją najnowszą kolekcję, przeznaczoną na jesień i zimę tego roku. Co jednocześnie oznacza, że kolaboracja Japońskiej marki ze sławnym projektantem Junem Takahashim chyli się ku końcowi.
I o ile nie cała kolekcja mnie osobiście przypadła do gustu (może dlatego, że to przede wszystkim kolekcja męska? ಥ‿ಥ), o tyle jestem wprost zakochana w kampanii reklamowej. Przywodzi mi na myśl jedną z bajek Ezopa o Mrówce i Koniku Polnym, hehe, kojarzycie?
Jeśli jesteście zainteresowane, rzućcie poniżej okiem na zdjęcia autorstwa Tima Walkera lub na całą kolekcję, na przykład o tutaj, bo mimo wszystko ciuchy są dość ciekawe, chociaż nie zaskakują.
ENGLISH VERSION
Nowa duża premiera u Givenchy- Dahlia Noir. Czarna Dalia.
Zacznijmy od nazwy- mocno kontrowersyjnej i niesmacznej.
A dlaczego? Bowiem moim znaniem, to dość dziwna praktyka- nadawanie nazwy perfumom, która powszechnie kojarzona jest z brutalnym morderstwem. Co prawda, nie popieram w żadnym wypadku zbijania fortuny na czymś takim, ale mimo wszystko stawia to produkt w niecodziennym, mrocznym świetle i sprawia, że zaczynamy się nim interesować.
Sam zapach jest uwodzicielski i bardzo tajemniczy. Ogromnie mi się podoba!
Elegancki, lekko słodki. Idealnie nada się dla kobiet znających swoją wartość, dla kobiet silnych, lubiących kusić mężczyzn swoją ciemną stroną.
Mieszanka zapachowa zaczyna się od delikatnego, pudrowego zapachu mandarynki, różowego pieprzu i mimozy (nuta głowy) później przechodzi do mocniejszego połączenia róży, paczuli i irysa (nuta serca), by dotrzeć do końcowego zapachu- wanilii, drzewa sandałowego i bobu tonka. (nuta bazy)
Woda perfumowana zamknięta jest we flakoniku, który nie do końca przypadł mi do gustu. Ok, nie czarujmy się. Nie podoba mi się wcale:
Jest prosty i męski. Zupełnie niezachęcający do kupna.
Twórcy powinni byli bardziej wysilić swoją wyobraźnię i wykonać coś magicznego, jedynego w swoim rodzaju, bo wątpię czy ktokolwiek byłby skory pomyśleć, że coś takiego mogłoby mieć tak ciekawe wypełnienie...
W kampanii reklamowej wystąpiła Maria Carla Boscono, która świetnie odnalazła się w swojej roli. W spocie telewizyjnym włoska modelka ukazuje nam się w niepokojącym, ale i zmysłowym wydaniu. Jak dla mnie była idealna.
Cena waha się od 150 do ok. 300 zł. Wszystko zależy od pojemności. Jeśli chcecie same przekonać się do Czarnej Dalii, jednocześnie nie przepłacając, kupcie wrześniowy Twój Styl. W środku jest próbka. :)